Zapewne nieraz spotkałeś się z cytatem: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Te słowa z Ewangelii św. Jana często działają w dzisiejszym świecie jak tarcza ochronna i moralny wytrych, który ma za zadanie uciąć wszelką krytykę. Ale czy rzeczywiście Jezus zakazał nam oceniać zło i upominać innych?
W podpiętym materiale wideo Tomasz Sztreker bierze pod lupę jedno z najgroźniejszych współczesnych przekłamań w interpretacji Pisma Świętego.
Szantaż emocjonalny i fałszywe miłosierdzie
Współczesny świat chętnie wykorzystuje ten ewangeliczny fragment, aby uciec przed odpowiedzialnością. Gdy ktoś zwraca uwagę na czyjeś niewłaściwe zachowanie, korupcję czy zepsucie, natychmiast słyszy: „A ty jesteś bez grzechu? Skoro sam nie jesteś idealny, to nie pouczaj innych”. Takie podejście to nierzadko czysty szantaż emocjonalny, który służy jako alibi i narzędzie do obrony własnego ego, a nie poszukiwanie prawdy.
Gdybyśmy przyjęli logikę, że tylko absolutnie bezgrzeszni mają prawo upominać innych, nasza cywilizacja by upadła. Rodzice nie mogliby korygować i wychowywać dzieci, nauczyciele karać za oszustwa na egzaminach, a sędziowie czy policjanci nie mogliby stać na straży prawa. Fakt, że człowiek ma własne słabości, nie kasuje prawdy moralnej ani obowiązku nazywania zła złem.
Co tak naprawdę wydarzyło się w Jerozolimie?
Aby zrozumieć prawdziwy sens tych słów, musimy spojrzeć na to, co działo się w ósmym rozdziale Ewangelii św. Jana. Przyprowadzenie do Jezusa kobiety pochwyconej na cudzołóstwie wcale nie było wyrazem troski faryzeuszy o prawo i sprawiedliwość – była to cyniczna pułapka zastawiona na Chrystusa. Tłum pragnął spektaklu i używał cudzej winy tylko po to, aby wywyższyć samego siebie.
Jezus, wypowiadając słynne słowa, wcale nie relatywizuje moralności ani nie zmienia jej norm. Nie mówi, że cudzołóstwo przestało być grzechem. On obnaża hipokryzję oskarżycieli. Użyte w oryginalnym greckim tekście słowo anamartetos (bez grzechu) wskazuje w tym kontekście na człowieka czystego w tej konkretnej sytuacji, nieskażonego obłudą, który prawdopodobnie sam nie uczestniczył w tym samym złu.
Miłosierdzie, które stawia wymagania
Działanie Jezusa uderza w dwie skrajności współczesnego świata: w brutalny moralizm (który dziś często przyjmuje formę medialnych linczów czy publicznego upokarzania) oraz w fałszywe miłosierdzie, które miękko usprawiedliwia każdy upadek. Chrystus ratuje kobietę przed okrucieństwem tłumu, ale po rozbrojeniu oskarżycieli mówi jej wyraźnie: „Idź i odtąd już nie grzesz”. On nie kłamie na temat grzechu, nie rozpuszcza go we mgle taniego humanizmu, ale wzywa do zmiany życia – do wewnętrznej przemiany.
Jak uczył św. Tomasz z Akwinu, braterskie upomnienie jest w istocie aktem miłości, a zaniechanie go jest winą. Mamy prawo, a nawet obowiązek, próbować zatrzymać drugiego człowieka, gdy idzie ku złemu, nawet jeśli sami nie jesteśmy „aniołami”. Musimy to jednak robić w pokorze, uczciwie i bez obłudy.
Podsumowanie
Prawdziwy sens słów: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”, brzmi następująco: zanim zaczniesz karać innych i występować w roli sędziego, zbadaj najpierw siebie i własne serce. Nie oznacza to jednak absolutnie rezygnacji z napominania, wychowania czy obiektywnego odróżniania dobra od zła.
Zachęcamy do obejrzenia pełnego materiału wideo, w którym Tomasz Sztreker szczegółowo wyjaśnia tę scenę i pokazuje, jak wielką aktualność ma ona w dzisiejszej rzeczywistości!



























